Na zakończenie ubiegłorocznej wyprawy w Bieszczady powiedzieliśmy DO ZOBACZENIA!!! Było to oczywiście marzenie i jak to z marzeniami bywa czasami się spełniają a czasami nie, tym razem nasze marzenie powtórnego zobaczenia tych pięknych terenów spełniło się. Pomimo różnych anomalii pogodowych jakie ostatnio występują, zmian klimatu, niżów genueńskich, czy globalnego ocieplenia pogoda w Bieszczadach nie zmieniła się. Było pięknie, słonecznie i ciepło, co spowodowało, że wszystkie wyprawy jakie odbyliśmy były super udane.
Zaczęliśmy od pływania i plażowania nad Zalewem Solińskim, następnie przejechaliśmy się kolejką gondolową nad zaporą solińską, a z wieży widokowej wybudowanej na zboczu góry Jawor podziwialiśmy wspaniałą przyrodę Bieszczadów.
Razem z przewodnikiem w mundurze Dobrego Wojaka Szwejka zwiedziliśmy Twierdzę Przemyśl, jedną z najsłynniejszych fortyfikacji z czasów I wojny światowej, podziwialiśmy klimatyczny rynek w Przemyślu otoczony zabytkowymi kamienicami oraz przemyski dworzec kolejowy, jeden z najpiękniejszych dworców w Polsce, zbudowany pod koniec XIX wieku, w stylu przypominającym elegancki pałac.
Mieliśmy też okazję zobaczyć zamek w Łańcucie, wzniesiony w XVII wieku dla rodu Lubomirskich i rozbudowany przez Potockich z bogatymi wnętrzami pałacowymi, kolekcję powozów uznawaną za jedną z najcenniejszych w Europie a również niektórzy uczestnicy mogli podziwiać wspaniałe okazy storczyków w pałacowej storczykarni.
Wybraliśmy się również do Sanoka, gdzie w Muzeum Historycznym obejrzeliśmy ponad 1000 eksponatów ikon, tworzących największą i najcenniejszą kolekcję w Polsce oraz kilkaset obrazów, rysunków i unikalnych prac komputerowych Zdzisława Beksińskiego. Wyprawa do Sanoka zakończyła się degustacją win w miejscowej winnicy.
Wyjazd w Bieszczady zakończyliśmy przejazdem Bieszczadzką Kolejką Leśną oraz odwiedziliśmy słynną knajpę w Cisnej „Siekierezadę", która dzięki książce Edwarda Stachury stała się kultowym miejscem spotkań wędrowców, muzyków, poetów, turystów i lokalnych „zakapiorów".
Pobyt szybko minął, ale Wańkowa, pensjonat Bieszczad.ski z sympatyczną załogą, z dobrym jedzeniem oraz jazda na tyrolce pozostanie miłym wspomnieniem.




























